O nas

 
photo

Nazywam się Mateusz Majewski. Jestem tłumaczem języka angielskiego – z zawodu i z zamiłowania. W swojej pracy kieruję się zasadą „ma być jakość, a nie jakoś”.

W 2015 r. ukończyłem filologię angielską na Uniwersytecie Warszawskim. Choć studia dały mi solidne przygotowanie do pracy w zawodzie, uważam, że obowiązkiem rzetelnego tłumacza jest stałe podnoszenie swoich kwalifikacji. Z tego powodu systematycznie biorę udział w kursach poświęconych swoim specjalizacjom (m.in. na Uniwersytecie Londyńskim czy Uniwersytecie Pensylwanii) oraz wydarzeniach związanych z zawodem i pracą tłumacza. Należę do stowarzyszenia TEPIS, któremu mam nadzieję pomóc w walce o przywrócenie tłumaczom zasłużonego statusu zawodowego.

Pierwszą poważną szansę sprawdzenia się w zawodzie tłumacza dostałem wcześnie, bo na trzecim roku studiów. Wykorzystałem ją i wstąpiłem na drogę, która zaprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem teraz, czyli do własnej firmy tłumaczeniowej. Zaczynałem jednak od praktyk w stacjonarnym biurze, w którym następnie zostałem zatrudniony jako tłumacz, z czasem awansowałem na szefa zespołu i weryfikatora jakości tłumaczeń. Potem zdecydowałem, że chcę stworzyć coś swojego i zacząć realizować własną wizję pracy tłumacza opartą na uświadamianiu swoich klientów, jak wygląda cały proces tłumaczeniowy i z czym tak naprawdę się on wiąże. Tłumaczenie wspomagane komputerowo być może i jest nieuniknione, ale to człowiek i tekst, nad którym on pracuje są najważniejsze w całym tym procesie, a w pogoni za automatyzacją branża zdaje się o tym zapominać.

Nieposkromiona ciekawość świata, ambicja i potrzeba rozwoju pomagają mi codziennie stawać się lepszym tłumaczem i bardziej wartościową osobą. Aktualnie pracuję nad tym, by w niedalekiej przyszłości dodać do swojej oferty tłumaczenia z języka włoskiego, poznaję podstawy języka szwedzkiego i przygotowuję się do egzaminu na tłumacza przysięgłego.

Nazywam się Anna Karpiuk. Jestem tłumaczką języków angielskiego, japońskiego i francuskiego. Lubię rzeczy zrobione solidnie, a przede wszystkim „z głową”. I tak właśnie tłumaczę.

Ukończyłam z wyróżnieniem studia licencjackie na dwóch kierunkach Uniwersytetu Warszawskiego – lingwistyce stosowanej (sekcja angielska i francuska) oraz japonistyce – a obecnie kontynuuję zgłębianie tajników języka japońskiego na poziomie magisterskim. Jako stypendystka japońskiego ministerstwa kultury spędziłam rok na uniwersytecie Dōshisha w Kioto, gdzie uczestniczyłam m.in. w kursach doskonalących kompetencje językowe, wykładach poświęconych japońskiej polityce i prawu, a także warsztatach translatorskich. Pod koniec pobytu zdobyłam najwyższy certyfikat z języka japońskiego (N1). Stypendium nie tylko stanowiło dla mnie kamień milowy w zakresie nauki języka – przede wszystkim uwrażliwiło mnie na specyfikę tamtejszej kultury komunikacyjnej w stopniu, jaki wydaje mi się niemal niemożliwy do osiągnięcia w Polsce.

Zawodowo tłumaczę od trzech lat. Pierwszy staż odbyłam w jednym z warszawskich biur tłumaczeń, w którym następnie zatrudniono mnie na stałe. Tam poznałam Mateusza, z którym dziś razem stanowimy o sile explain it!. Spędzone tam dwa intensywne lata zahartowały mnie w tłumaczeniu tekstów użytkowych w parach językowych polski-angielski oraz polski-francuski. Ponadto od roku wykonuję przekłady literackie z języka japońskiego dla wydawnictwa „Waneko”. Pracuję ze słowem nie tylko w charakterze tłumacza, ale i twórcy – od niemal dwóch lat współtworzę portal Japonia-Online, na którym publikuję artykuły, wywiady i informacje na temat bieżących wydarzeń w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Mawia się, że tłumacz powinien znać się na wszystkim, jednak w dotychczasowej pracy zdążyłam się zorientować, że gros błędów wynika nie tyle z braku wiedzy, co z braku myślenia. Rasa „kaukaska” (zamiast: „biała”) czy np. „zastrzelony” (zamiast: „postrzelony”) bohater filmu, który potem wykazuje się nadspodziewaną żywotnością… Przed tym nie uchroni dyplom nawet najbardziej prestiżowej uczelni – tylko codzienna uważność i zdrowy rozsądek. Dlatego zapytana, co wyróżnia moje tłumaczenia, mam gotową odpowiedź. Są wykonywane „z głową”!

 
photo